Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 kwietnia 2010

maraton

Tak się czasem patrzy przez to plamkowe okno i się to czy tamto za nim dzieje. Nie trzeba specjalnie się ubierać i wychodzić, ładować baterie do aparatu... nic z tych rzeczy.

Wystarczy (A) mieć resztki energii w akumulatorku, żeby złapać biegaczy od tyłu oraz (B) auto zaparkować w miejscu nieobjętym widokiem z okna, żeby nie odholowali (o co przez cały tydzień szły apele z karteczek za wycieraczką).


sobota, 24 kwietnia 2010

ligatury wracają!


Najpierw rzuciły się w oczy Plamkom w opisach do wystawy fotografii w Jewish Museum - Galicia, a teraz także w Narodowym. Angielski tekst szeryfowo wydrukowany miał to bardzo ładne i rzadkie „ct”, ale standardowe połączenia „ff” czy „fi” były także widoczne i na dodatek nie ominęły polskich opisów czcionką bezszeryfową.

A zachwyt Plamki jest o tyle uzasadniony, że od kiedy zakończyły się jego trwające semestr próby zmierzenia się z hindi wiele lat temu, to ligatur w życiu codziennym praktycznie nie widział.

Wystawę oboje Plamkowie polecają swoim nielicznym czytelnikom. Maciejowski zauważa istotne momenty i słowami celnie je ilustruje. Z ulubionych: „Kuzynka naszego dyspozytora”, „Maria Grand”, „Akhalgori” ;-)

Ah, i badżik do zestawu w klapie znoszonej bluzy: „Ten natłok obrazów trochę mi przeszkadza”.

wtorek, 5 maja 2009

skałki i plamki

Długi weekend (ten majowy) miał być na Dolnym Śląsku. Ale zastał plamstwo w Czechach. Ich czarny i niebudzący żadnych podejrzeń pojazd przemknął niekontrolowaną granicą na terytorium obcego państwa. Fał-Wu było zapełnione poplamionymi przyjaciółmi, należy dodać.



Poniosło ich wszystkich do niejakiego Adrspachu, gdzie wystaje z gór - a może je tworzy - mnóstwo interesująco ukształtowanych form skalistych. Nie ma się więc co dziwić, że tego typu rzeźba terenu przyciąga wszelkiej maści górołazów, skałkarzy, wspinaczy itp. Pośród zestawu siedzącego w samochodzie jedna osoba także wyróżniała się takimi ciągotami.



Zamieszkanie na campingu (kampinku) Kamenec było nad wyraz trafionym wyborem. Okazało się, że miejsce to było już znane innym rodakom plamstwa, którzy w znaczącej liczbie przybyli tam o tej samej porze. Wieczory upłynęły na grze towarzyskiej Ligretto. Budzącej wiele emocji. Pozytywnych i negatywnych.



Samo skalne miasto i rezerwat wywarły autentyczne niezacieralne wrażenie na plamskiej ekipie.





A Dolny Śląsk? Był po drodze: Paczków, Kudowa-Zdrój, Świdnica. Będą jeszcze okazje.


niedziela, 5 kwietnia 2009

parapety poplamione

obyło się bez robienia zdjęć w g(ł)upich czapkach i z rozdziawionymi paszczami jedzących ludzi

Plamki wydali okolicznościową parapetówę. Prosili uprzejmie podziękować wszystkim przybyłym.

W sumie niemało zostało - można by o jakichś poprawinach pomyśleć ;-)



Tymczasem lodówka, która przechowuje okruchy ze stołu parapetowego, wyzywa pana P od chudych. Proszę tylko spojrzeć na górną półkę. Niedobra lodówka! Za karę zeżre się jej bebechy: powoli i z wyrachowaniem B-|

niedziela, 29 marca 2009

spacerek zapoznawczy



Trzeba poznać nowe miejsce zamieszkania. Wyszedł z tego cały spacer z kawą i szarlotką w Parku Decjusza. Ale po drodze, mimo kilku interesujących budowli, nie było tak łatwo... Zresztą przekonajcie się sami:



Wszystkie znaki a szczególnie te na ziemi chcą zatrzymać Plamczynę, że po trzydziestce STOP kawie, ale nie zrobiło to na niej szczególnego wrażenia. Poszła dalej.

A tam - dalej - ręce zmagające się już spod ziemi(!) z wielkim ciężarem. Co, u licha, mają symbolizować te kamole? Jedyne pocieszenie, że podziemniaki nie zmagają się w pojedynkę. Może ostrzeżenie, które Plamczyna zignorowała, dotyczyło właśnie tego miejsca? Biada!

sobota, 28 marca 2009

plamki w beznecie

Mija Plamkom bardzo trudny miesiąc. Cieszą się, że już wiosna, że po zmianach, że w poniedziałek (jak nie będzie po deszczu) wrócą do bytu onlajnowego. Oczywiście, tak spędzany weekend służy lekturze i kinomaństwu.

Samiec plamisty wziął się w końcu za Lost Cosmonaut, a Plamczyna doczytuje jakieś stare Przekroje, no i szlifuje niedawno podjęty hiszpański.

Poza tym, nowe siedlisko Plam cechuje brak telewizora, co oznacza, że trójkolorowe plamki kineskopowe mają znacznie mniej do powiedzenia, na czym zyskały z kolei te LED-owe, gdyż to one teraz wyświetlają zalegające na twardzielach dzieła: Nose, Iranian Style czy Offside.